//////

POGŁĘBIONE BADANIA

Do modeli naturalistycznych należy też ewaluacja naświetlająca, nazywana nie­ kiedy wyjaśniającą. Jej celem jest stworzenie pełnego obrazu przedsięwzięcia peda­gogicznego. W toku oceniania naświetlone zostają problemy i znaczące właściwo­ści programu. Model zawiera trzy etapy: obserwacji, pogłębionego badania i wyjaśniania.Na pierwszym etapie widzi się program w ogólnych zarysach t i wyrabia ogólny do niego stosunek. Opisuje się kontekst, w którym program będzie realizowany. Zwraca się uwagę na wszystkie czynniki, które mogłyby wpłynąć na program. Gromadzi się więc informacje o planie nauczania, o metodach i przebiegu nauczania i uczenia się, używanych materiałach, a nawet o sposobach oceniania uczniów przez nauczyciela.Pogłębione badanie. Na tym etapie oddziela się sprawy ważne od b łahostek. Ewaluator pomaga osobom poddanym działaniu programu zrozumieć jego sens.

BADANIE KRYTYCZNE

Ewaluację można traktować jako badanie krytyczne. Znaczy to, że ewaluacja jest uporządkowanym procesem badawczym, podczas którego bada się pewne zja­wisko w celu zyskania oparcia dla ocen i sądów. Krytyczna teoria ewaluacji zarzu­ca większości modeli oceniania opracowanych w tym wieku i sposobom ich wyko­rzystania pomijanie zasadniczego w tym przypadku pojęcia wartości. Większość modeli omawianych w tym rozdziale ma wspólną cechę: są wolne od wartościowa­nia, czyli obiektywne, a przecież są ewaluatorzy, którzy chcieliby zbadać, czy war­tości zawarte w programie – wszystko jedno, czy sformułowane, czy ukryte – zosta­ły w rzeczywistości przekazane uczniom i nauczycielom. Czy program zawiera wartości i ma sens? Czy jest wartościowy w tym znaczeniu, że zadania zostały zre­alizowane?

POTWIERDZONY PRZEZ WIELKICH

U schyłku wieku I p.n.e. mit o Antenorze i Wenetach potwier­dzili swym autorytetem dwaj wielcy pisarze. Wergiliusz mówi poetycko: Mógł Antenor się wyrwać spośród Achajów nawały, mógł na illiryjskie wody wypłynąć, przemierzyć bez lęku królestwo Uburnów, mógł pokonać źródliska Tymywa, co przez dziewięć skalistych grot z bukiem do morza z gór wpada zatapiając pola szumiącą falą. Tam wzniósł on póź­niej gród wielki, Patavium, potomków Teukra potężną siedzibę, ludowi imię dał, zawiesił trojańskie oręże i w bło­gim spoczął na wieki spokoju. Historyk zaś Liwiusz tak ujmuje rzecz w pierwszych dosłownie zdaniach I księgi swego ogromnego dzieła: Dobrze wiadomo, że po zdobyciu Troi srożono się wobec innych Trojan, natomiast w stosunku do dwóch, Eneasza i Antenora, Achajowie całkowicie zawiesili prawo wojny.

ENEASZ I RZYM

W tamtej więc kwestii zarysowuje się pewna zbieżność mitów oraz ich interpretacji. Zupełnie inaczej ma się rzecz, gdy przycho­dzi powiedzićć coś bliższego o losach Eneasza już w Italii, a zwłasz­cza o roli, jaką odegrał przy powstawaniu miasta Rzymu: czy to on sam był założycielem, czy też jego dalsi następcy? Antyczne mity oraz poglądy pisarzy greckich i rzymskich różniły się co do tej sprawy ogromnie, miały tu bowiem szerokie pole dla swobodnych pomysłów uczoności i poetyckiego fantazjowania. Łączono w spo­sób najzupełniej dowolny przeróżne wątki i osoby. Wyzyskiwano przypadkowe zbieżności imion i nazw geograficznych. Spokojnie zmieniano chronologię, przypisując założenie Rzymu do tej, to innej generacji mitycznych bohaterów. 

PAMIĘĆ O OFIARACH BOGÓW

Bóg Posej­don, przybywający Eneaszowi z pomocą podczas jego pojedynku z Achillesem, powiada:Eneasz zawsze pamiętał o ofiarach dla bogów. Toteż jest przeznaczone, że zachowa swe dzieci i nie zginie do­szczętnie ród Dardanosa. Zeus bowiem miłował Dardanosa nade wszystkie swe dzieci, ile ich miał z niewiast śmiertel­nych, od dawna zaś nienawidzi rodziny Priama. Dlatego to przyjdzie czas, że Eneasz będzie władał Troją, a po nim synowie jego synów!Poeta, który włożył w usta Posejdona słowa tej treści, musiał mieć w tym pewien cel szczególny. Jak łatwo się domyślić, pragnął | zjednać sobie łaski możnego rodu, panującego w jego czasach nad I dawną ziemią trojańską; rodu, który twierdził o sobie, że wywodzi j się właśnie od wielkiego Eneasza. Stare podanie zapewne głosiło,że kiedy Troja upadła, a przeklęty ród Priama wyginął doszczętnie, przetrwały w okolicach resztki dawnych mieszkańców, a rządy nad  nimi objął Eneasz, po nim zaś jego potomkowie. I może właśnie tak było? Pozostawałoby to oczywiście w jaskrawej sprzeczności z mi tami o wędrówkach Eneasza, te jednak opowieści powstały, jak się zdaje, nieco później, i właśnie w związku z opuszczaniem tych stron przez tubylców.

BOGINI WESTA

Westa (Yesta) była, jak powszechnie wiadomo, pradawną, bo chyba jeszcze praindoeuropejską boginią ogniska domowego i państwowego, a imię jej i funkcje zdają się blisko spokrewnione z grecką Hestią. Odbierała cześć w różnych miastach Lacjum, ale przede wszystkim w Lawinium; i wcale nic jest wykluczone, że właśnie stamtąd kult jej przeniesiono do Rzymu. Miała w Rzymie swoją okrągłą świątynkę przy Forum, gdzie płonął wieczny ogień, podtrzymywany przez westalki. Owidiusz powiada: Musisz wiedzieć, że Westa to nic innego tylko żywy płomień, a z płomieni nie rodzi się przecież żadne ciało. Słusznie więc dziewicą jest ta, która nie daje i nie przyjmuje żadnych nasion, i miłuje towarzyszki swego dziewictwa. Ja, człek nierozumny, długom mniemał, że są jakieś podobizny Westy. Dowiedziałem się wreszcie, że nie ma żadnych pod dachem okrągłego budynku. Przechowuje się w nim tylko ogień, co nigdy nie gaśnie.

Dorosły świat małych dzieci

Dzieci dorastają za szybko. Nie raz słychać takie opinie wygłaszane przez specjalistów przy różnych okazjach. Czy to kiedy mówimy o tym jak wcześnie nastolatki próbują papierosów i alkoholu, jak wcześnie przechodzą na dietę lub zaczynają uprawiać seks. Jeśli jednak przyjrzymy się temu tematowi bliżej, zobaczymy, że to zaczyna się już o wiele, wiele wcześniej i w dużej mierze nakręcane jest przez media. A my chłoniemy tę papkę, którą karmią nas media, zachowujemy się tak, by pasować do dzisiejszego świata i nawet nie zdajemy sobie sprawy jaki wpływ ma to na nasze dzieci. Zacznijmy od diet. Pewna psycholog opowiedziała sytuację, kiedy podczas prowadzenia badań w przedszkolu 5 letnia dziewczynka powiedziała jej z dumą, że wisi na niej spódnica ponieważ jest na diecie South Beach, jej tata stosował dietę białkową Dukana, ale ona nie lubi mięsa. W innych przypadkach pojawia się kwestia mody. Rodzice, chcąc pokazać jak wysoki mają status społeczny ubierają swoje kilkuletnie pociechy w stroje markowe i z wysokiej półki. Niech się potem nie dziwią, kiedy owe dzieci będą starsze i zapytane czy podobają im się spodnie, najpierw popatrzą na metkę a potem zdecydują. Nie wspominam nawet o modzie na kosmetyki do makijażu dla kilkuletnich dziewczynek. Dzieci uczą się przez naśladownictwo, wszystkie wzory zachowań wynoszą z domu. Jeśli za szybko wprowadzimy je w świat zabawek dla dorosłych stracą cenną część swojego dzieciństwa, beztroską zabawę.

Szkoła to drugi dom

Każdy rodzic, który stoi przed zadaniem zaprowadzenia dziecka po raz pierwszy do szkoły powinien pamiętać o tym, że jeszcze nie tak dawno sam zaczynał tą drogę. Każdy z nas pamięta, że te pierwsze dni wcale nie były takie łatwe i przyjemne. Nie znaliśmy kolegów, ani nauczycieli, trudno było zapamiętać układ nowego budynku. Dlatego właśnie, na uwadze mając własne doświadczenia, powinniśmy jak najbardziej przygotować dziecko do tego wielkiego dnia. Pierwszym krokiem może być zabranie dziecka do placówki szkolnej. Możemy mu pokazać klasy, toalety, stołówkę. Dzięki temu będzie czuło się o wiele pewniej i bezpiecznej w czasie pierwszych dni. Absolutnie też nie wolno straszyć dziecka szkołą. Ono i tak jest już przerażone samą myślą o pójściu tam. Po co więc dokładać mu stresu? Warto wiedzieć, że dziecko nie jest przyzwyczajone do skupienia, które musi wykazać na lekcjach. Dlatego dobrze jest odpowiednio wcześnie stworzyć mu w domu kącik nauki. W jego zaciszu dziecko powinno pracować godzinę dziennie.

W jaki sposób wychować szczęśliwe dziecko

Dziecko nie doceniane nie czuje swojej wartości. Jeżeli rodzice chcą zmobilizować swoje dziecko do pracy nad sobą ukazując tylko jego słabości i porównując z innymi, pokazując zalety innych do których powinien równać, są na najlepszej drodze do wychowania dziecka zakompleksionego, nieszczęśliwego i zamkniętego w sobie. Dziecko widzi siebie w oczach rodziców i jeżeli widzi ciągłą dezaprobatę, czuje się gorsze niż inne. Nie wolno dziecka kochać tylko wtedy, gdy odnosi sukcesy i daje możliwość pochwalenia się przed innymi, a okazywać dezaprobatę, przy ich braku. Dziecko jest szczęśliwe jeżeli ma możliwość przebywać z rodzicami i wspólnie spędzać z nimi czas. W ten sposób rodzice pokazują, że dziecko jest dla nich ważne i bardzo lubią z nim właśnie spędzać swój czas. Dziecko wyczuje fałsz, że czas który z nim spędzasz nie jest dla ciebie ważny i starasz się tylko spełnić swój obowiązek. Aby dziecko poczuło swoją ważność pozwól mu wybrać rodzaj zabawy i dołącz się do niego, nawet jeżeli wydaje ci się to głupią stratą czasu. Wspólna zabaw działa również terapeutycznie na rodzica

Szkoła to przyjaciel każdego dziecka

Szkoła wcale nie jest taka straszna. Wie o tym każdy człowiek, który ją przeżył. Jednak każdy z nas zdaje sobie sprawę, że pierwszy dzień w szkole może być przyczyną dużego stresu. Dlatego każdy mądry rodzic stara się przekonać dziecko, że szkoła to przyjemne miejsce, do którego chodzi się z czystą przyjemnością. Adaptacja szkolna nie jest procesem łatwym. W końcu pociecha jest przyzwyczajona do przedszkola, w którym nieustannie się bawi. W szkoła, jak wiadomo, trzeba się uczyć. Dlatego na parę miesięcy przed pierwszym dniem szkoły warto na przykład stworzyć dziecku kącik nauki. Powinno ono w tym miejscu, przez chociaż godzinę pracować w skupieniu. Dzięki temu nabierze wprawy, jak i nawyku. Łatwiej będzie mu skupić uwagę na prawdziwych lekcjach. Trzeba też chwali dziecko nawet za najdrobniejsze sukcesy, wtedy będzie bardziej pewne siebie i bardziej skore do nauki. Żeby szkoła nie wydawał się straszna, można dziecko do niej zabrać i pokazać, gdzie na przykład znajdują się klasy lekcyjne oraz toalety.

MIĘDZY SZKOŁAMI A SPOŁECZEŃSTWEM

Dotyczący cenzurowania konflikt między szkołami a społecznościami ma kilka f następujących przyczyn: 1) szkoły nie chcą uznać prawa społeczności lokalnej do udziału w opracowywaniu listy lektur; 2) niezdolność szkół do określenia, na czym ; prawo to miałoby polegać; 3) niektórzy „cenzorzy” zbyt gorliwie narzucają swój punkt widzenia rodzicom i instytucjom. W jakiejś postaci z cenzurowaniem będziemy mieć do czynienia zaws ze. Jedni na przykład liczą, ile jest w książce fotografii prezydentów demokratycznych i ile republikańskich, podczas gdy drudzy liczą na ilustracjach chłopców i dziewczynki, białych i czarnych. Wciąż musimy strzec się cenzury, a przynajmniej być jej świa­domi, zawsze bowiem cenzura czyha na nas w imię takich lub innych haseł – jak mówi Anne Meek – i zawsze interesują ją jakieś „-izmy”. Każda grupa czy stowa­rzyszenie, które domaga się reform lub zmian, pośrednio uprawia cenzurę: wskazu­je, co powinno być w programach, a co nie.

W PUŁAPCE PODRĘCZNIKÓW

W różnych miejscowościach na liście takich książek znalazł;/ się Pani Bovary, Grona gniewu, Marty Poppins, Buszujący w zbożu, a na­wet dzieła klasyczne, jak Hamlet i Huckleberry Finn. Dobrano się nawet do kla­sycznych dziecięcych rymowanek za wysublimowane przesłanie seksistowskie lub stosunek do nartkotyków i religii.W pułapce znaleźli się wydawcy podręczników i materiałów dydaktycznych, zmuszeni do lawirowania między radami szkolnymi przekazującymi presję rozmai­tych zorganizowanych grup a bibliotekarzami, nauczycielami i pracownikami szkol­nej administracji, którzy też bojąsię narazić na gniew obywateli. Z jednej strony pew­ni rodzice i obywatele żądają usunięcia z oczu uczniów fragmentów wymierzonych w tradycyjne wartości amerykańskie lub lokalne, z drugiej – obrońcy swobód intelek­tualnych i większość członków stowarzyszeń pedagogicznych i nauczycielskich uważają, że szkoły i biblioteki to forum, na którym uczniowie mogą swobodnie dyskuto­wać i rozpatrywać idee.

 

NIEMAL KAŻDA KSIĄŻKA

Od niedawna cenzurę ukrytą zastąpiono jawną. Uznane podręczniki i tytuły wy­pełniające półki bibliotek szkolnych stały się celem zabiegów cenzorskich ze strony rodziców, społeczności lokalnych i zorganizowanych grup nacisku. Zabiegi te doty­czyły sześciu spraw: świętości rodziny, systemu wolnego rynku i wolnej konkurencji, anmtyamerykanizmu lub lekceważenia tradycyjnych wartości amerykańskich, obsce­nicznego języka, przesądów rasowych i dyskryminacji, kreacjonizmu i ewolucji.Niemal każda książka o wyrazistym przesłaniu politycznym lub ekonomicznym, zawierająca sceny erotyczne, naruszająca wrażliwość etniczną i rasową frywolna, pisana choćby w części slangiem lub niepoprawną angielszczyzną może stać się przedmiotem zabiegów cenzorskich z powodu podważania wartości rodzinnych, re­ligijnych i amerykańskich.

WYDAWCY PODRĘCZNIKÓW

Obecnie wydawcy podręczników narzucają sobie autocenzurę, żeby nikogo nie drażnić, a zwłaszcza najbardziej głośnych grup mniejszościowych i grup spoza głównego nurtu kulturowego. Uprawiają więc politykę niepodejmowania ryzyka. Podręczniki nikogo nie wykluczają. Są nudne, schematyczne i intelektualnie niepo­radne. Narzucają kierunek programom, stabilizują sytuację i w efekcie są czynni­kiem oporu wobec zmian. Autorzy programów i podręczników muszą zachować „polityczną poprawność” i nie pominąć żadnej kultury przyszłych użytkowników. Niektórzy ulegają gwałtownej retoryce i demonstrują pogardę dla kultury dominują­cej i wszystkiego niemal, co ma europejskie korzenie i kojarzy się z białą rasą, a „wspólną kulturę” odrzucają, gdyż ich zdaniem jest koniem trojańskim seksizmu, rasizmu i wyzysku.

PROGRAM OCENZUROWANY

Podręczniki odzwierciedlały purytańską moralność, etykę pracy, indywidualizm, kult osiągnięć, patriotyzm i opowiadały o amerykańskim tyglu, w którym kultury przywiezione przez emigrantów stapiały się w jedną, amerykańską. W połowie XX wieku w szkolnych przedmiotach humanistycznych i społecz­nych nie było mowy o biedzie, emigrantach, mniejszościach, problemie kobiecym i związkach zawodowych. Pomijano nawet prezydentów z partii demokratycznej. W dosłownym sensie programy nie podlegały cenzurze. Po prostu ich twórcy włą­czali do nich to, co wydawało im się stosowne. Czytanki i podręczniki przedstawia­ły wyidealizowane społeczeństwo amerykańskie, oparte na tradycyjnych i patrio­tycznych wartościach wspólnych ogromnej większości obywateli. Informacje uznane za zbyt drażniące lub kontrowersyjne po prostu usuwano. Taki program słu­żył interesom grup dominujących.